Odbitki

Oczywiście za najbardziej wyrafinowane modele wciąż trzeba płacić kilka tysięcy złotych, lecz w sklepach pojawiło się ostatnio sporo konstrukcji, na które mogą sobie pozwolić klienci dysponujący chudszymi portfelami. Biorąc pod uwagę niskie koszty eksploatacji, może się nawet okazać, że zakup niedrogiego aparatu cyfrowego jest bardziej opłacalny od inwestycji w klasyczny kompakt 35 mm ze zmiennoogniskowym obiektywem.

Z jednej strony mamy więc typowe "miniaturowe magazyny" na fotografie (X'S Drive, X'S Drive II), których jedynym zadaniem jest odczytanie zdjęć z karty flash i przechowanie ich we własnej pamięci do chwili powrotu do domu. Z drugiej strony dostępne są urządzenia (Nixvue Vista), które śmiało można nazwać cyfrowymi albumami: mają one wbudowany panel LCD służący do przeglądania zgromadzonych obrazów, wyjście telewizyjne umożliwiające prowadzenie prezentacji na telewizorze, a nawet pilota.

Telefony komórkowe osiągnęły już stadium rozwoju przypominające "Tragedię pralniczą" Stanisława Lema: pozwalają konwersować, grać w węża, prowadzić obliczenia i robić zdjęcia. Ale czy to stadium jest doskonałe? Jedną z cech telefonii komórkowej odbitki generacji jest konsolidacja obrazu, dźwięku oraz tekstu w jednej tylko wiadomości. Choć na takie sieci przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, już dzisiaj możemy korzystać z niektórych usług 3G, jak choćby MMS-sów (Multimedia Messaging Service). Hostessa okropna pewnie pisze nierdzewne karteczki.