Jowiancje

Jesteśmy młodymi studentkami... Czekamy na propozycje od kulturalnych panów, chcących spędzić niezapomniane chwile jowiancje naszym towarzystwie... Mam nienaganną figurę modelki, piękny uśmiech i jędrną "trójeczkę". W zaciszu mojego prywatnego mieszkanka masz pewność, że nikt nie będzie nam przeszkadzał, a ja pomogę spełnić Twoje wszelkie fantazje. Higiena i dyskrecja gwarantowana. Czekam na Ciebie. Hej, jestem wesołą blondynką i mam mieszkanie w centrum Warszawy.

Pojedyncze pierścienie skupiły się w słup dymu. Teraz wytrysnęła ciemna masa lawy, sięgając tak wysoko, jak poprzednio strumień i rozsiewając nieprzyjemny odór. Wraz z lawą strzeliły w górę poszczególne głazy z głuchym, wściekłym hukiem, wydawało się, że ryczą drapieżniki w menażerii. Eksplozja następowała z przerwami, podczas których z otworów rozbrzmiewały pojękiwania i świsty, które przywodziły na myśl jęczące dusze potępieńców. — Kats-angwa! — To okropne! — zawołał Mężny Bawół. — No — zapytał z uśmiechem Winnetou — czy mój brat i teraz nazwie ten otwór Ustami Niebios? — O, nie! Oby wszyscy nasi wrogowie byli pogrzebani na dole! Czy nie lepiej opuścić to straszne miejsce? — Tak, ale właśnie nad Paszczą Piekła rozbijemy obóz. — Uff! Czy tak dyktuje konieczność? Zapach jest okropny. — Prawda.

To miejsce jest dla nas święte, gdyż błądzą tam duchy pokonanych Szoszonów. Biali jeńcy muszą umrzeć. — Ale wtedy ty także umrzesz. — Mężny Bawół powiedział ci, że nie lęka się śmierci, pragnie jej nawet. — Czemu? — Został schwytany, pojmany przez białego, upokorzony, uprowadzony z własnego wigwamu, stracił cześć — nie może nadal żyć. Musi umrzeć, ale bez pieśni wojennej. Hostessa okropna pewnie pisze nierdzewne karteczki.